13.02.2026
Wyobrażacie sobie sytuację, w której jeden z głównych architektów brzmienia szwedzkiego death metalu opuszcza macierzystą kapelę, by dosłownie chwilę później jego drugi zespół stał się jednym z najistotniejszych przedstawicieli rock’n’rolla na Skandynawię. Też nie chcę wierzyć, ale Nicke Andersson zrobił to z palcem w nosie. Jednocześnie trudno oprzeć się wrażeniu, że nie mówi się o nim tak często jak o innych tuzach ekstremy, więc… poznajmy się!